Pielgrzymka do Częstochowy 2019. Moja historia życia

List, który napisała po powrocie z pielgrzymki jedna z jej uczestniczek do przewodnika pielgrzymki na Jasną Górę

Drogi księże Elia, na początku chciałabym Ci podziękować. Bez naszej rozmowy nie byłabym w stanie zrozumieć siebie, obecności Boga w moim życiu ani nawet mojego istnienia. Grazie!

Trzy miesiące temu miałam w szkole egzaminy. Myślałam, że zdanie tych egzaminów przyniesie mi największą radość w moim życiu. Po miesiącach uczenia się, nareszcie zdałam. Ale co teraz? Nie czułam żadnej radości, szczęścia albo czegoś podobnego, co trwałoby dłużej niż tydzień. Byłam smutna i zmęczona. Z powodu tego, co czułam, znikał sens w moim życiu. Czułam się niespełniona. Dlatego pojechałam na wakacje GS. Niestety nie znalazłam tam odpowiedzi, ale dalej szukałam. Następnym miejscem poszukiwania odpowiedzi po wakacjach Ruchu była pielgrzymka.

Odkryłam dużo nowych rzeczy podczas tej pielgrzymki. W momentach, kiedy chciałam się poddać, czułam powiew wiatru, słońce, które na błękitnym niebie świeciło jaśniej niż kiedykolwiek i słyszałam ciche modły moich przyjaciół. Po tym jak to wszystko zobaczyłam i usłyszałam, chciałam iść dalej. Nawet jeśli czułam ból i poirytowanie, nie chciałam się poddać. Te małe rzeczy przypominają mi o tym, jak niewinne i piękne jest to, co stworzył Bóg.

Patrząc na pielgrzymkę, mogę stwierdzić, że odzwierciedlała ona moją historię życia. Czasami bywało strasznie, czasami pięknie. Pokazała mi, że będą upadki i powstania, będzie smutno i niewygodnie, będą niepewne i ciężkie momenty. Przypomniałam sobie, że nigdy nie będzie się układało tak, jakbym chciała, ale nie mogę zapomnieć o tym, że będą też piękne chwile, które dowartościowują moje życie.



Zauważyłam też, że mam problemy z zaufaniem do ludzi z powodu mojej przeszłości. Boję się być odrzucona i oceniona przez innych. Odkąd pamiętam, byłam gnębiona w szkole. Moje życie wisiało przez to na włosku. Nie umiem Ci wytłumaczyć, jak bardzo jestem wdzięczna, zawsze będę.

Kiedy dotarliśmy w niedzielę do sanktuarium na Jasnej Górze, poczułam falę żalu i nadziei. Od razu się rozpłakałam. Miałam żal o to, że nie mogłam być tam wcześniej, chciałam tam zostać, ponieważ było tam tak pięknie. Czułam, że jest dla mnie nadzieja w Holandii. Pierwszy raz w życiu byłam wdzięczna za to, że mieszkam w innym kraju. Dawno już nie miałam takiej nadziei.

Podczas naszej wędrówki było bardzo dużo ciszy. Na początku bardzo mnie ona denerwowała, ale po trzech dniach nareszcie odkryłam, dlaczego jest ona potrzebna. Teraz bez chwili ciszy odczuwam brak czegoś, brak równowagi. Kiedy wrócę do domu, z pewnością wprowadzę do swojej codziennej rutyny ciszę.



Nienawidziłam siebie przez lata. Teraz mogę powiedzieć, że akceptuję siebie taką, jaka jestem. Mogę tak powiedzieć, ponieważ jestem wdzięczna za swoje istnienie. Mogę tak powiedzieć, ponieważ odkryłam wartość swojego życia. Nigdy Cię nie zapomnę, nigdy nie zapomnę tych ludzi i tego towarzyszenia sobie w drodze. Nie zapomnę tego doświadczenia, chcę żeby ono trwało.

Zawsze byłam zła na Boga z powodu mojej przeszłości. W pierwszych dniach pielgrzymki chciałam powiedzieć Ci, że jej nienawidzę. Chciałam Cię zapytać: jak mam zapomnieć o przeszłości? Po spowiedzi zmieniłam zdanie. Teraz wiem, że walczę u boku Boga, że jest On ze mną w Holandii. Jestem jego narzędziem, On zapisał siebie w mojej historii, umacnia mnie. Chcę pamiętać o tym, co było potrzebne, żebym była tym, kim jestem dzisiaj.

Ti saluto, amico mio.

Karolina, Rotterdam (Holandia)