Vittorio Messori na Meetingu w Rimini w 2006 roku (©Archiwum Meetingu)

Vittorio Messori. Ten dialog z Giussanim

Włoski dziennikarz i pisarz zmarł 3 kwietnia. W 1985 roku przeprowadził wywiad z księdzem Giussanim dla miesięcznika „Jesus”. Historia tego spotkania pojawia się w biografii założyciela CL
Alberto Savorana

W czerwcu 1985 roku miesięcznik Wydawnictwa San Paolo „Jesus” opublikował długi wywiad z księdzem Giussanim. Przeprowadził go Vittorio Messori, znany pisarz katolicki. Było to ich pierwsze spotkanie. Messori pisze: „Dla wielu jest mistrzem; dla innych przeciwnikiem, którego trzeba zwalczyć, wynalazcą i wytrwałym twórcą błędnej i szkodliwej «drogi do chrześcijaństwa». Ten człowiek to prawdziwy znak sprzeciwu. W każdym razie imię Luigiego Giussaniego […] z pewnością zapisze się w przyszłych dziejach Kościoła”. Messori kontynuuje: „Spotkanie z nim twarzą w twarz nie jest łatwe. I to nie dlatego, że jest zamknięty w swojej wieży z kości słoniowej lub poświęcił się wyłącznie modlitwie, życiu kontemplacyjnemu. Rzecz w tym, że z powodu pilnych obowiązków związanych z jego Ruchem i pewnej, uzasadnionej, nieufności wobec dziennikarzy ksiądz Giussani odrzuca niemal wszystkie prośby o wywiady. Koniec końców: wreszcie zasiadam z nim do stołu”.

Mówiąc, że Giussani nie ma wątpliwości, iż katolicy są powołani do walki o samą przyszłość chrześcijaństwa, Messori pyta go o opinię na temat kongresu Kościoła włoskiego w Loreto, który odbył się rok wcześniej w kwietniu: „Twierdzi Ksiądz, że «jest za wcześnie, by osądzać wydarzenie, które z czasem wyda owoce». Potem w końcu dopowiada coś, co wydaje się żartem, ale wcale nim nie jest: «Wielu komentatorów prasowych po pierwszych dniach stwierdziło, że w Loreto położono kres ruchowi CL. Kres, dodawali, chyba że papież przyjedzie, by wywrócić wszystko do góry nogami. Papież przyjechał: i wywrócił wszystko do góry nogami…». Podkreślając oczywiście konieczność posłuszeństwa biskupom w poszczególnych diecezjach”. Jak zostało powiedziane, w swoim końcowym wystąpieniu w Loreto Jan Paweł II po raz kolejny potwierdził znaczenie ruchów jako uprzywilejowanego kanału wychowania świeckich świadomych swojej roli w Kościele.

Messori pyta następnie o Akcję Katolicką i o relacje z nią. „Ale my wywodzimy się stamtąd – zauważa Giussani – zrodziliśmy się z entuzjazmu Akcji Katolickiej w latach 50. XX wieku”. Skąd jednak w takim razie, odpowiada pisarz, „tyle niechęci – jeśli nie wręcz nienawiści – do was, zarówno poza Kościołem, jak i w samym Kościele”? A Giussani na to: „Tak, często jest to prawdziwa nienawiść, i to najgorsza ze wszystkich: nienawiść teologiczna. Jesteśmy nienawidzeni nie tylko za nasze wady, niedoskonałości, błędy, ale także, a może przede wszystkim, za naszą kulturę będącą kulturą samego papieża, który również jest celem kampanii oszczerstw”.

Messori zmienia temat: „Nie jest tajemnicą, że ksiądz Giussani i CL ogólnie darzą kardynała Josepha Ratzingera wielkim szacunkiem (wyraźnie odwzajemnionym), zarówno jako teologa, jak i prefekta Kongregacji ds. Nauki Wiary. A przecież wiadomo, jaką negatywny osąd kardynał Ratzinger potwierdził na tychże łamach („Jesus” 11/84) na temat tych dwudziestu lat okresu posoborowego”. Giussani wyjaśnia to następująco: „Sobór jest aktem proroczym w rękach Boga. Wierzę, że z czasem wyda on jak najlepsze owoce. To jak z dekanterem dobrego wina: na początku wydaje się mętne. Potem jednak zanieczyszczenia osiadają i można poczuć jego jakość”.

CZYTAJ TAKŻE: Wiara zbombardowana

Na koniec Messori pyta Giussaniego, czy kiedykolwiek dręczyły go wątpliwości, czy wierni, których sposób myślenia i przeżywania wiary różni się od jego, mogą mieć rację. Giussani odpowiada, że nie: „Nie miałem takich wątpliwości. I to nie dlatego, że ufam sobie, ale dlatego, że ufam tym, którzy uczyli mnie być chrześcijaninem, moim nauczycielom w mediolańskim seminarium w Venegono w latach 40. i 50. Moja wizja wiary jest ich wizją: od siebie starałem się przekazać jedynie metodę, pedagogię”. Niektórzy mówią o spadku liczebności Ruchu po latach nieprzerwanego wzrostu. Messori pyta Giussaniego o to, a on wyjaśnia, że ​​Ruch nie ma kart członkowskich i nie prowadzi statystyk: „Nie obchodzi mnie, czy się kurczymy, czy rozrastamy. Wiem, że młody człowiek dotknięty doświadczeniem Chrystusa, tak jak staramy się je przeżywać w naszym Ruchu, zostaje nim naznaczony na zawsze”.

Z: A. Savorana, Vita di don Giussani, BUR – s. 671–672