Irak. Kościół w Ankawie, chrześcijańskiej enklawie w sercu Ibril (©Francesco Semprini)

Wiara zbombardowana

Irańskie pociski i drony spadające na Irbil, gdzie żyje największa wspólnota chrześcijańska w Iraku. „Czy po całej tej przemocy nadejdzie kiedykolwiek pokojowa przyszłość?” – zastanawia się arcybiskup Warda (z kwietniowych „Tracce”)
Francesco Semprini*

*Reporter gazety „La Stampa”

Błysk pioruna rozdziera ciemności spowijające Irbil. Po huku eksplozji rozlega się metaliczny ryk syren. Stolica irackiego Kurdystanu jest atakowana. Jest 4 marca, tuż po godzinie 20:00 i, jak każdego dnia od początku konfliktu, Iran i jego sojusznicy w Iraku wzniecają pożar przy pomocy dronów i pocisków, niezmiennie wycelowanych w lotnisko. Niedaleko znajduje się duża amerykańska baza wojskowa, prawdziwy cel Pasdaranu.
Tym razem jednak słup dymu unosi się z Ankawy, chrześcijańskiej enklawy w sercu Irbilu. Być może dron został przechwycony przez amerykański ostrzał przeciwlotniczy i uderzył w ośrodek recepcyjny zadedykowany papieżowi Franciszkowi. Na miejscu jest Bashar Matti Warda, arcybiskup Irbilu od 2009 roku. Stoi przed zrujnowaną fasadą małego kościoła w centrum, z opuszczonymi rękami i nieruchomym wzrokiem: „Zniszczyli nawet nasze drzewa”. Drzazga, długa jak palec i gruba na dwa, utkwiła w krucyfiksie z kaplicy. Nie ma ofiar ani rannych, ale atmosfera jest przytłaczająca. Arcybiskup jest zaniepokojony, pomimo wieloletniej posługi kapłańskiej na linii frontu. „To było nieuniknione; prędzej czy później musiało się to wydarzyć. Niewinni zawsze płacą najwyższą cenę” – argumentuje. Strach jest namacalny. Nie tylko przed teraźniejszością: „Czy po całej tej przemocy nadejdzie kiedykolwiek pokojowa przyszłość?”.
Konflikt między Iranem, Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, który wybuchł 28 lutego, rodzi nowe pytania o to, jak wspólnota chrześcijańska w Kurdystanie i Iraku zareaguje na kolejną wojnę. Pod bezładnym ogniem krzyżowym znalazły się: kościół, kompleks papieża Franciszka, klasztor, ośrodki studiów, domy, sklepy, ulice. Wszystko zostało ostrzelane bez rozróżnienia na sacrum i profanum, zredukowane do odłamków i dymu.
Celowość tych ataków jest przedmiotem dyskusji, ale niezależnie od odpowiedzi, istota pozostaje ta sama. Nie ma wyraźnej linii frontu, nie ma bezpiecznego miejsca, w którym można by się schronić: pociski mogą uderzyć wszędzie, zwłaszcza w Ankawie, największej chrześcijańskiej dzielnicy w Iraku. „Przeżyliśmy zbyt wiele wojen, które nie były nasze. Każda bomba przypomina nam, jak jesteśmy krusi” – mówi jeden z wiernych, który pospieszył biskupowi z pomocą w usuwaniu gruzów i pobojowiska. Na ulicach i w domach w okolicy płacz dzieci miesza się z hukiem eksplozji. Niektórzy rozważają wyjazd, szukając schronienia u krewnych lub przyjaciół za granicą. Ta tragedia trwa już prawie pół wieku.

Przed 2003 rokiem liczbę chrześcijan w Iraku szacowano na 1,2–1,3 miliona. Wraz z inwazją Stanów Zjednoczonych i wybuchem wojny wyznaniowej w centrum i na południu kraju ponad połowa z nich opuściła kraj. Diaspora wymuszona przemocą: 111 kościołów zostało zbombardowanych, dotkniętych atakami rakietowymi i karnymi nalotami na wiernych. Zamordowano wysokich rangą duchownych, takich jak chaldejsko-katolickiego biskupa Mosulu Paulusa Faraja Rahho. Ojciec Paulus, również pochodzący z Mosulu, został ścięty, a jego ciało poćwiartowane, ponieważ odmówił przejścia na islam. Od 2004 roku do czerwca 2014 roku, kiedy Abu Bakr al-Baghdadi proklamował kalifat Państwa Islamskiego, 1382 chrześcijan zostało zabitych wyłącznie z powodu swojej tożsamości religijnej. To była przyczyna wielkiego exodusu za granicę, a także na północ, do Kurdystanu, uważanego za „bezpieczne miejsce” dzięki polityce Masuda Barzaniego.
Ówczesny prezydent regionu autonomicznego, a zarazem lider Partii Demokratycznej (KDP), uczynił Kurdystan schronieniem dla wszystkich społeczności irackich, zwłaszcza chrześcijan. Potwierdzeniem są liczby: w Ankawie do 2003 roku znajdowały się dwa kościoły; dziś jest ich ponad trzydzieści, wliczając klasztory i miejsca kultu. Działa tam Uniwersytet Katolicki, chaldejski szpital Maria Mana i ponad dwanaście szkół powiązanych z Kościołem.

„Chrześcijaństwo w Kurdystanie nie tylko istnieje, ale i kwitnie” – mówi Ano Jawhar Abdoka, minister transportu i komunikacji autonomicznego rządu regionalnego i przedstawiciel wspólnoty chrześcijańskiej w Radzie Ministrów. „Wielokrotnie spotkałem się z papieżem, w tym podczas jego wizyty 7 marca 2021 roku” – dodaje, nawiązując do historycznej podróży Franciszka do Iraku. Dzisiaj arcybiskup Warda wysłał wiadomość do Leona XIV, przebywając pośród gruzów małego kościoła w Ankawie: „Dziękuję mu za modlitwy i wsparcie. Wiemy z całą pewnością, że papież modli się za nas, podobnie jak cały Kościół na całym świecie. Zapewniono nas, że uważnie śledzi wydarzenia. Prosimy go, aby nadal wspierał nas modlitwą i swoją bliskością”.
Sytuacja w Kurdystanie różni się od sytuacji w pozostałej części Iraku. „Klasa polityczna rządząca Bagdadem składa się głównie z partii islamskich, które wierzą, że religia i polityka są ze sobą powiązane – mówi Abdoka. – Tymczasem w Kurdystanie dwie główne partie rządzące, KDP i PUK (Patriotyczna Unia Kurdystanu), raczej nie łączą religii z polityką. Nie można powiedzieć, że są całkowicie świeckie, ale są to partie częściowo laickie”. Takie podejście daje chrześcijanom, a szerzej, mniejszościom niemuzułmańskim, możliwość pozostania, istnienia i prosperowania, a także coraz większej integracji z tkanką społeczno-kulturową.

Integracja w szkołach, problem irackich chrześcijan od lat, stanowi konkretny przykład osiągniętego postępu, również dzięki wkładowi przedstawicieli religijnych, takich jak patriarcha Louis Raphaël Sako. 9 marca złożył on rezygnację na ręce papieża po trzynastu latach kierowania Kościołem chaldejskim. „Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, w skrajnie trudnych okolicznościach, pośród wielkich wyzwań. Utrzymałem jedność instytucji i nie szczędziłem wysiłków, by jej bronić, tak jak broniłem praw Irakijczyków i chrześcijan” – wyjaśnia.
Pod względem demograficznym, choć nie ma oficjalnych statystyk, społeczność chrześcijańska przedstawia się następująco: około 250 tysięcy mieszkańców Kurdystanu i kolejne 350 tysięcy w całym Iraku. Zdecydowana większość pracuje w sektorze publicznym, jako urzędnicy państwowi, podczas gdy inni są zatrudnieni w sektorze prywatnym: bankach, agencjach handlowych, a także w legalnym w tym regionie przemyśle alkoholowym. Sektor obronny i bezpieczeństwa zatrudnia około pięciu tysięcy chrześcijan, z których 3872 służy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, a pozostali w szeregach Peszmergów, kurdyjskich żołnierzy. Nie jest to z pewnością nowość: pierwszym żołnierzem będącym ofiarą wojny z ISIS był chrześcijanin Flamus Zaito, który zginął w czerwcu 2014 roku.

CZYTAJ TAKŻE: „Wsparcie dla Leona XIV, aby słuchali go rządzący”

Jeśli chodzi o wolność religijną, ryzyko jest nadal realne w pozostałej części Iraku. Problem wynika z konstytucji, której zapisy stanowią, że żadne prawo nie może być sprzeczne z naukami islamu. „Ta zasada może wpływać na wiele aspektów życia publicznego, ponieważ nauki islamu różnią się od nauk chrześcijaństwa – podkreśla minister Abdoka. – Podam przykład: jeśli jeden z rodziców przejdzie na islam, zgodnie z prawem wszystkie jego dzieci muszą zostać zarejestrowane jako muzułmanie”.
Ryzyko ponownego pojawienia się konfliktów na tle religijnym jest jednym ze skutków ubocznych toczącej się wojny, która już teraz poważnie obciąża gospodarkę, dzieciństwo, edukację, handel i mniejszości. Gdyby konflikt eskalował, przybierając widmową postać wojny między narodami lub religiami, konsekwencje dla całego regionu byłyby katastrofalne. „Nie chcemy, aby przerodził się w wojnę między sunnitami a szyitami, między chrześcijanami a muzułmanami, między żydami a muzułmanami. Wszyscy muszą szukać pokojowego rozwiązania sporu” – wyjaśniają niektórzy wierni po zakończeniu niedzielnego nabożeństwa w kościele chaldejskim w Ankawie. Strach, a czasem przerażenie, mogą rozprzestrzeniać się szybko i być zabójcze. Gdy górę bierze irracjonalność, podejmowane są nagłe i radykalne decyzje, a jedną z nich jest decyzja o opuszczeniu Iraku.