(©Unsplash/Cristofer Maximilian)

Miejsce, gdzie wszystko rodzi się na nowo

„Jesteśmy życiem w drodze” i „pięknie jest stać się pielgrzymami nadziei. Wierność Boga jeszcze nas zadziwi”. Na portalu interris.it biskup Giovanni Paccosi powraca do homilii papieża Leona XIV na Objawienie Pańskie
Giovanni Paccosi*

*Biskup San Miniato

Trzej Mędrcy naszych czasów, możni, którzy uważają się za bogów, wraz z całą swoją karawaną sług, naśladowców i pochlebców ze wszystkich kontynentów, kłaniają się tylko sobie i przynoszą w „darze” własnemu ego i – niestety – całemu światu nienawiść, lęk i wojnę.
Nie znają innego prawa niż siła. Nie mają pytań, lecz jedynie schematyczne odpowiedzi – nieuchronnie niewystarczające, a przez to pełne przemocy – w obliczu złożoności i głębi świata oraz ludzkiego serca.

Jedynie ten, kto jest gotowy, niczym Mędrcy z Ewangelii, pasterze i pielgrzymi niedawno zakończonego Jubileuszu, porzucić swoje pretensje i „pałace” i wyruszyć w drogę z pokorą, może na nowo odkryć, że prawdziwą siłą, która zmienia świat, nie jest władza narzucająca się, zawsze generująca spirale przemocy, ale ta ukryta siła, która porusza serce każdego człowieka poszukującego pokoju i prawdy i która ma wymiary nieskończoności, Boga.

Papież Leon XIV w homilii na Objawienie Pańskie 2026 roku posłużył się wspaniałym obrazem, aby wyrazić to pragnienie, które skłania do wyruszenia w drogę. „Homo viator, mawiali starożytni. Jesteśmy życiem w drodze. Ewangelia zobowiązuje Kościół, aby nie bał się tej dynamiki, ale aby ją doceniał i kierował ku Bogu, który ją pobudza. Jest to Bóg, który może nas niepokoić, ponieważ nie pozostaje w naszych rękach nieruchomo jak srebrne i złote bożki. Jest natomiast żywy i ożywiający, jak to Dziecię, które Maryja trzymała w swoich ramionach, a Mędrcy oddali Mu pokłon”.

W noc poprzedzającą Objawienie Pańskie brałem udział w żywej szopce, w której uczestniczyły setki osób. W pewnym momencie wszyscy obecni zaśpiewali piękną kolędę, napisaną przez Javiera i Paulę – dwójkę chilijskich przyjaciół – której słowa brzmią: „Tyle czasu, tak długa droga: zimno, wiatr, deszcz, burza. Moje serce nie zazna spokoju, dopóki nie odnajdę Twojego oblicza” (zob. Paula Giovannetti, Javier Bossart, El pastor, luzenlanoche.es). Tymczasem w żywej szopce kilkumiesięczny chłopiec, który odgrywał Jezusa, zaczął płakać i poruszał się niespokojnie, a jego mama próbowała go uspokoić. Widząc go, pomyślałem, że także tamto Dzieciątko było takie – niespokojne i, jak mówi papież, żywe, niedające się sprowadzić do schematu jak plany możnych.

Pieśń ciągnie się dalej i mówi: „Nie lękaj się: jest miejsce, gdzie narodził się Król ludzkości. Podążaj za gwiazdą: znajdziesz Go, a twoje serce rozkwitnie”. W tym momencie wspólnota, śpiewająca jednym głosem, była jednocześnie gwiazdą i miejscem, domem, gdzie strach się kończy, panuje pokój, a serce się odradza: wzruszyłem się.

Jednak Królowie świata – każdy z nas, którzy tak łatwo czujemy się małymi królami swojego życia (i życia innych) – są proszeni o pokorę, by wyruszyć w drogę i uklęknąć przed Bogiem, który stał się dzieckiem, odkrywając, że to jest miejsce, gdzie wszystko rodzi się na nowo. Wtedy będziemy mogli rozbroić nasze ramiona, słowa i serca. Papież w tej samej homilii (do wielokrotnego przeczytania słowo po słowie) kontynuuje: „Miłować pokój, dążyć do pokoju oznacza chronić to, co święte i właśnie dlatego się rodzi: małe, delikatne, kruche jak dziecko”. To nie afiszująca się władza, ale słabość, kochana i chroniona, buduje ten prawdziwy pokój.

Papież kończy, powierzając nam, chrześcijanom, ogromne i fascynujące zadanie: „Pięknie jest stać się pielgrzymami nadziei. I pięknie być nimi nadal razem! Wierność Boga jeszcze nas zadziwi. Jeśli nie zredukujemy naszych kościołów do zabytków, jeśli nasze wspólnoty będą domami, jeśli zjednoczeni oprzemy się pokusom możnych, wtedy będziemy pokoleniem jutrzenki. Maryja, Gwiazda zaranna, zawsze będzie kroczyć przed nami! W Jej Synu będziemy kontemplować i służyć wspaniałej ludzkości, przemienionej nie przez urojenia wszechmocy, ale przez Boga, który z miłości stał się ciałem”.

CZYTAJ TAKŻE: Mędrcy. Niespokojni w poszukiwaniu Króla

O ile niektórym te słowa wydają się „poezją”, tak tym, którzy zobaczyli i dotknęli Boga, który stał się dzieckiem, tym, którzy doświadczyli, że istnieje tu i teraz miejsce, gdzie doświadcza się prawdziwego pokoju i jedności, jawią się one jako obietnica pewna i odpowiedzialność za dobro świata. Jest nadzieja dla każdego człowieka, jest nadzieja na pokój, jeśli lud „odkupiony” przez Pana, gotowy oddać się na służbę wszystkim, rośnie w liczbę. Gwiazda nadal rozbłyskuje.

z portalu „In Terris – La voce degli ultimi”