Ujęcia z okolic Bangassou w Republice Środkowoafrykańskiej

Miłość (caritas) jest kreatywna

Biskup Aurelio Gazzera, wspomina 35 lat spędzonych wśród najbiedniejszych ludzi na świecie: „Za ich pośrednictwem Pan nas zmienia, ratuje nas od zapomnienia o sobie” (ze styczniowych „Tracce”)
Anna Leonardi

Kakao i szkolne ławki. Dla ojca Aurelio Gazzery, misjonarza ze zgromadzenia karmelitów bosych, który spędził trzydzieści pięć lat w Środkowej Afryce, a od dwóch lat biskup Bangassou, ogromnej diecezji w południowo-wschodniej części kraju, słowa adhortacji zdają się nabierać realnego kształtu. „Oprócz uprawiania kawy, zaczęliśmy również produkować kakao w diecezjalnych wioskach i jesteśmy zdumieni, ponieważ możliwość wznowienia tej uprawy oznacza danie tak wielu rodzinom szansy na usamodzielnienie. Odkrywam coś nowego, po raz kolejny. To jest kreatywność wynikająca z miłości (caritas)”. Ta sama, która każe mu przemieszczać się po nieprzejezdnych drogach regionu, w towarzystwie małych ekip cieśli, by dostarczać ławki i inne przybory szkolne do nowych szkół, które dzięki licznym darowiznom udało im się zbudować po konflikcie nękającym kraj przez ponad dekadę.

W Dilexi Te czytamy, że „kontakt z tymi, którzy nie mają władzy i wielkości, jest fundamentalnym sposobem spotkania z Panem dziejów. W ubogich On ma nam wciąż coś do powiedzenia” (5). Kiedy Ksiądz Biskup odkrył, że ubodzy są w sercu Księdza Biskupa?
Od dziecka zawsze poruszały mnie misje i Afryka. W latach 70., mimo że zasięg mediów był o wiele mniejszy, dużo mówiło się o głodzie na świecie. Wiadomości o trudnościach i tragediach wielu narodów były znane, często dzięki działalności informacyjnej misjonarzy i Kościoła w ogóle. Te „głody” świata mnie interesowały. Chociaż żyłem w społeczeństwie, które miało inne problemy, rozumiałem, że wszystko było głodem Boga. Kiedy wstąpiłem do seminarium w Arenzano w wieku 12 lat, spotkałem kilku księży wracających z misji i to coraz bardziej mnie fascynowało. Pamiętam ojca Carla Cencio, który później został przełożonym nowicjatu: godzinami słuchaliśmy jego opowieści o Afryce; nawet po wielu latach jego kazania i życie były ich pełne.

Kiedy i dlaczego Ksiądz Biskup wyjechał do Środkowej Afryki?
W 1982 roku, po ukończeniu szkoły średniej, nadarzyła się okazja odbycia rocznego stażu w Środkowej Afryce. Spędziłem go w Bozoum, starając się uczyć i służyć, i była to okazja do odkrycia na głębszym poziomie, że ​​wszystko jest Łaską.

Dlaczego?
To był zwyczajny rok, bez wielkich wydarzeń, ale bogaty w Jego obecność. Biedni byli tam. Czekali na mnie. Ubóstwo, na które składała się zarówno bieda, jaki i niewiedza, wymagające wielkiego szacunku i oddania. Jednak przede wszystkim szacunku. Ponieważ, jak mówi Dilexi Te: „Ubogi nie jest jedynie osobą, której trzeba pomóc, ale sakramentalną obecnością Pana” (44). Z tego powodu, dziesięć lat po tym doświadczeniu, gdy tylko mogłem, wróciłem na stałe do Środkowej Afryki.

Jaką biedę spotyka Ksiądz Biskup dzisiaj w jednym z najbiedniejszych krajów świata?
Kraj ten od lat jest wstrząsany przemocą i niezgodą. W 2013 roku kolejna wojna pochłonęła tysiące ofiar, a gangi rebeliantów przejęły władzę i zajęły znaczną część terytorium. Dlatego papież Franciszek w grudniu 2015 roku wybrał Afrykę Środkową jako miejsce otwarcia Drzwi Świętych Jubileuszu Miłosierdzia. Tutaj wyraźnie widać, że ubóstwo jest powiązane z ignorancją. System edukacji utknął w martwym punkcie dziesiątki lat temu. Wszystko opiera się na uczeniu się na pamięć i przepisywaniu z tablicy. I tak jest do końca szkoły średniej. System, który blokuje wszelkie próby refleksji i osobistej inicjatywy. Stąd nasze działania edukacyjne w szkołach. Obecnie w naszych szkołach katolickich uczy się około dwunastu tysięcy dzieci i młodzieży. Ich edukacja jest nadzieją tego kraju, ponieważ to właśnie na ubóstwie opierają się możni, aby zdobyć głosy i poparcie.

Bp Aurelio Gazzera, misjonarz karmelitański

A kiedy Ksiądz Biskup wraca do Włoch, jakiego rodzaju ubóstwo napotyka?
Zawsze cudownie jest wracać, ale jest to też szok: z Afryki, gdzie na ulicy można pozdrowić nieznanych ludzi, trafiamy do Europy, gdzie jest tyle nieufności, osamotnienia i rezygnacji. To też jest ubóstwo. Jednak, dzięki Bogu, obok tego wszystkiego odnajduję też hojność, która mnie porusza. Zawsze zadziwia mnie, jak proszenie o pomoc pozwala tym, którzy mogą sobie na nią pozwolić, otworzyć serca dla najbardziej potrzebujących. Miłość (caritas) ubogaca również tych, którzy dają.

Miłość do ubogich nigdy nie jest ogólna. Być może adhortację można dogłębnie zrozumieć, mając w pamięci konkretne twarze… Kogo Ksiądz Biskup ma na myśli?
Tyle historii. Właśnie jestem w Niakari, wiosce położonej 15 km od Bangassou, dokąd przybyliśmy pieszo z pielgrzymką z całej diecezji. Wielu przebyło ponad 80 kilometrów. Towarzyszyło nam również czterdzieścioro dzieci z domu dziecka. Niektóre z niepełnosprawnościami, inne z ogromną traumą. Jednak wspaniale jest patrzeć, jak troszczą się o siebie nawzajem: pięcioletnie dziewczynki czuwają nad snem maluchów. Ich obecność budzi miłość u wszystkich.

Ubodzy nas ewangelizują…
I robią to nieustannie. W 2014 roku miałem wyjechać z Środkowej Afryki, żeby odpocząć przez chwilę we Włoszech. To był bardzo trudny czas, w którym przyjęliśmy tysiące uchodźców w parafii. Próbowałem nawet pośredniczyć między różnymi stronami konfliktu, otrzymując kilka policzków i kilka strzałów. Wyjeżdżając, spotkałem mężczyznę proszącego o jałmużnę. Dałem mu ostatnie grosze, jakie miałem w kieszeni. Jednak on oddał mi połowę, mówiąc, że to wystarczy dla niego i że powinienem je zatrzymać za to, co zrobiłem dla kraju. Pan przemawia i ma swoich proroków. Przemienia nas poprzez ubogich. Bo ratuje nas od zapomnienia, że ​​sami jesteśmy biednymi grzesznikami, zbawionymi z ogromną hojnością przez Chrystusa.

CZYTAJ TAKŻE: Uczą nas prosić

„Umiłowałem cię”: jak to możliwe, że możemy doświadczać takiego spojrzenia Boga w obliczu tak wielkiej ludzkiej nędzy?
Bo to spojrzenie spoczęło najpierw na mnie, bez żadnej mojej zasługi. Możemy je podarować, przebudzić je w tych, którzy je utracili, jeśli i dla nas także jest ono zaskoczeniem.

A kiedy ostatni raz zaskoczyło Księdza Biskupa owo: „Umiłowałem cię”?
Niedawno.