
Święty Augustyn. „Późno Cię umiłowałem”. Nie mogę się doczekać
Przeor generalny augustianów i współbrat papieża, Joseph Farrell, opowiada o świętym Augustynie, bohaterze jednej z wystaw Meetingu (z lipcowo-sierpniowych „Tracce”)Joseph Farrell, przeor generalny augustianów, to jeden z tych Amerykanów, którzy wychodzą ci na spotkanie, omijając wszelkie formalności, budząc rozbrajającą (przymiotnik modny teraz za czasów Leona XIV) sympatię. „Czy jest ojciec gotowy na spotkanie?” – pytam go, gdy wchodzimy po schodach do pokoju, gdzie ma być przeprowadzony wywiad, a on, niemal przepraszająco, rozkłada ręce. „Proszę sobie wyobrazić, że nie wiedziałem o Meetingu w Rimini, ale wie pan… zawsze przebywałem poza Rzymem w sierpniu. Ale być może – kontynuuje, mrugając okiem – czekałem na ten rok, na wystawę o Augustynie! I nie mogę się doczekać, żeby ją odwiedzić”. Wystawa zatytułowana „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna, a tak nowa” prowadzi do utożsamienia się z egzystencjalną drogą Świętego z Hippony.
Jak Ojciec wspomina swoje pierwsze spotkanie z Augustynem?
Jestem pewien, że moje pierwsze spotkanie z Augustynem było spotkaniem z jakimś augustianinem. Jako chłopiec uczęszczałem do parafii i w pewnym momencie pojawiło się tam kilku kapłanów nauczających w pobliskim liceum, żeby pomóc przy niedzielnych mszach. Zapytałem tatę, wskazując na jednego z nich: „Ale on nie jest z tej parafii, kim on jest?”. Odpowiedział, że ten kapłan jest augustianinem i uczy w liceum Monsignor Bonner, gdzie ja również później się uczyłem. Tam poznałem innych członków zgromadzenia – to było ich liceum – nie wiedząc jeszcze, kim jest Augustyn. Słowa „augustianin” nauczyłem się na długo przed imieniem Augustyn! W liceum pamiętam mojego nauczyciela religii Williama E. Atkinsona, tetraplegika, który obecnie jest Sługą Bożym; miał wypadek na sankach jako nowicjusz i nie mógł się poruszać od szyi w dół. To on wprowadził mnie w Wyznania i od niego dowiedziałem się, dlaczego członkowie zakonu, któremu dziś przewodzę, nazywani są augustianami. Od niego dowiedziałem się po raz pierwszy, że za tymi kapłanami stoi Święty.
Pochodzi Ojciec z Filadelfii, „miasta braterskiej miłości”, należącego do augustiańskiej prowincji św. Tomasza z Villanova na Wschodnim Wybrzeżu. Robert Prevost należał do innej prowincji, Matki Bożej Dobrej Rady, na Środkowym Zachodzie. Jak się poznaliście?
Trzy prowincje – jest też prowincja świętego Augustyna na Zachodnim Wybrzeżu – postanowiły w 1986 roku odbyć wspólnie nowicjat i wybrano Racine w stanie Wisconsin, godzinę jazdy od Chicago, gdzie jeździliśmy okazjonalnie. Tam po raz pierwszy spotkałem młodego, nowo wyświęconego kapłana, ojca Boba. Spotkaliśmy się z nim kilka razy i my, nowicjusze, wiedzieliśmy, że jest zainteresowany wyjazdem na misję do Chulucanas w Peru, dokąd jego prowincja postanowiła wysłać kilku kapłanów.
Prevost studiował matematykę, Ojciec ekonomię: jak to się stało?
Właściwie nie wiem, dlaczego studiował matematykę; prawdopodobnie istniało zapotrzebowanie na nauczycieli tego przedmiotu w szkołach prowadzonych przez zakon. Ja natomiast od dziecka pomagałem w domach spokojnej starości, obserwowałem, jak to działa, i chciałem zostać kierownikiem hospicjum dla osób starszych. Jednak to wydarzyło się na uniwersytecie, gdzie wszystko się zmieniło. Dlatego, zanim zacząłem studiować teologię, studiowałem zarządzanie.
W herbie waszego zgromadzenia, a teraz także w połowie herbu papieskiego, znajduje się księga, na której spoczywa serce przebite strzałą. Co to oznacza?
Księga ta symbolizuje zarówno Pismo Święte, które miało decydujący wpływ na Augustyna, jak i obfite żniwo ksiąg, które napisał i ofiarował światu. Serce symbolizuje cor inquietum (serce niespokojne), które jest wspólne wszystkim ludziom. Strzała natomiast to miłość Boga, przeszywająca i rozpalająca serce człowieka, zgodnie z pięknym sformułowaniem Świętego.
Czy Augustyn może jeszcze ujmować i emanować swoim urokiem?
Jestem o tym przekonany. Święty Augustyn, kiedy otwarcie zaczął mówić o swoim życiu – a, uwaga, napisał Wyznania, będąc już biskupem – pisał o realiach życia, które są aktualne dziś i dotyczą wszystkich, młodych i starych, mężczyzn i kobiet. Najważniejsze jest to, że każdy pielgrzymuje, nie sam, ale razem z innymi, ku mecie, życiu wiecznemu z Bogiem. Nie jest to jednak prosta ścieżka; jest wiele zakrętów budzących niepokój. A niepokój jest globalnym ludzkim doświadczeniem. Sądzę, że nie ma nikogo, kto nie przeżyłby przynajmniej jednej chwili niepokoju. Święty Augustyn pomaga nam właśnie w tym, uświadomić sobie, że nie jesteśmy jedynymi więźniami niepokoju. On również przez to przeszedł.
Niedawno rozpoczął Ojciec posługę przełożonego zakonu; jakie są, zdaniem Ojca, pilne potrzeby?
Pierwszą rzeczą, którą chcę przekazać, jest to, że nikt – ojcowie, zakonnice czy tercjarze – nie jest sam, że zawsze jest ktoś u ich boku. My, augustianie, żyjemy we wspólnocie, co oznacza, że nikt nie żyje dla siebie. Musimy intensywnie pielęgnować tego ducha wspólnoty, również po to, by być przykładem dla innych, w parafiach, szkołach itd.
Czy nie jest to sprzeczne z duchem amerykańskim, tak indywidualistycznym, nastawionym na rywalizację, zanurzonym w idei „self-made man” – człowieka, który stworzył się sam, tak niechętnym współdzieleniu, dzieleniu się z innymi, w imię wolności jednostki?
Oczywiście w Ameryce istnieją podobne tendencje i zachowania. Moje doświadczenie mówi mi jednak coś innego. Na przykład w moim rodzinnym mieście Filadelfii znam wielu ludzi, którzy rozumieją, że aby osiągnąć cele, których wszyscy pragną dla siebie, musimy zwracać uwagę na innych i współpracować. Oczywiście, są tacy, którzy mówią: „Robię, co chcę, nie przejmując się innymi”, ale jestem pewien, że większość tak nie uważa.
Odnośnie do zasady: „postępuję według własnego upodobania”, często w ten sposób interpretowane jest słynne zdanie Augustyna: „Ama et fac quod vis” (Kochaj i rób, co chcesz), a dokładniej: „Dilige et quod vis fac”, jakby było libertariańskim zaproszeniem…
(Śmiech) Musimy jednak przeczytać również zdania następujące po nim: „Jeśli milczysz, milcz z miłości; jeśli mówisz, mów z miłości; jeśli upominasz, upominaj z miłości; jeśli przebaczasz, przebaczaj z miłości. Niech korzeń miłości będzie w tobie, a z tego korzenia może wyniknąć jedynie dobro”. Nie jest to zatem zaproszenie do absolutnej wolności, lecz do miłości. A miłość nie jest więzieniem; to właśnie miłość daje nam wolność.
Napisał Ojciec przedmowę do książki Leona XIV Liberi sotto la grazia („Wolni dzięki łasce”). Prawdopodobnie słyszał Ojciec na żywo niektóre homilie Prevosta z czasów, gdy pełnił funkcję przełożonego generalnego augustianów. Czym jest łaska dla Augustyna? O czym Ojciec myśli, gdy wypowiada to słowo?
Augustyn jest Doktorem Łaski. I mam nadzieję, że gdyby Pan zadał to samo pytanie moim studentom, których uczyłem o tym zagadnieniu, otrzymałby Pan od nich wszystkich tę samą odpowiedź: List do Rzymian 5, 5. Miłość Boża rozlana w naszych sercach darmowo – to jest łaska. Dlatego nadzieja nie zawodzi, dzięki łasce.
W historii Kościoła, a zwłaszcza zgromadzenia, temat łaski nastręczał również wiele problemów. Sola gratia, sola scriptura, sola fide… Schizma w chrześcijaństwie, Ameryka zrodzona z protestanckich korzeni… Wszystko to od syna Ojca zakonu, Lutra…
Dobrze wiemy, że ta część historii jest bardzo skomplikowana; istniały bardzo złożone sytuacje, osobowości, kwestie polityczne i finansowe. Panował głód i wojna. Augustianie uczestniczyli w tym fragmencie historii, myśląc o świętym Augustynie, który powiedział: zbawienie otrzymujemy całkowicie za darmo od Boga; nie możemy na nie zasłużyć. Nawet jeśli każdego dnia mojego życia robię kanapki dla biednych, to mnie nie zbawia, bo gdyby to wystarczyło, nie potrzebowalibyśmy Jezusa ukrzyżowanego. Przyczyniliśmy się do tej części historii Kościoła, mówiąc: Jezus Chrystus umarł, poświęcił swoje życie, aby nas zbawić, ponieważ ja sam nie mogę się zbawić. Musimy jednak czynić dobre uczynki, muszę zrobić kanapkę dla biednych, w odpowiedzi na dar, który otrzymałem. Nie po to, by na ten dar zasłużyć.
Dzieła jako płodność wiary, jako nadmiar łaski…
Tak. Muszę odpowiedzieć, bo otrzymałem. Jako istota ludzka nie mogę się powstrzymać i muszę odpowiedzieć. To chcę współdzielić podczas Meetingu w Rimini. Chcę współdzielić to z młodymi ludźmi i rodzinami, które tam będą.
Kolejnym pytaniem dla nas, świeckich, nieobznajomionych z Augustynem, jest dialektyka między Państwem Bożym a państwem ludzkim, która czasami powołuje do istnienia jakiś rodzaj teologii politycznej…
W styczniu Ojciec Święty przemawiał do Korpusu dyplomatycznego, cytując Państwo Boże w głęboki, naukowy sposób. Nikt nie może być tak zajęty sprawami świata, aby nie znaleźć osobistej chwili z Bogiem w swoim wnętrzu. Z drugiej strony, nikt nie może być tak skupiony na swoim wnętrzu, aby nie odpowiedzieć swojej siostrze lub bratu. Musimy znaleźć równowagę, żyjąc jednocześnie w dwóch państwach. Sekret życia polega na znalezieniu tej równowagi.
CZYTAJ TAKŻE: Francja. Niemożliwe objęcie
Święty Augustyn jest autorem zdania: „Noli foras ire, in te ipsum redi, ininterno homine habitat ipsa veritas” (Nie wychodź na zewnątrz, wróć do siebie, prawda mieszka we wnętrzu człowieka). Jak uniknąć ryzyka psychologizmu? Zagłębić się w siebie, ale po co? Często w sobie znajdujemy pustkę, smutek, nicość…
Kiedy patrzę w głąb siebie, to po to, by odnaleźć siebie, to, kim jestem. Nie ma czarnej dziury, w środku jest „ja”. A kiedy odnajduję to „ja”, jak mówi nam święty Augustyn, odnajduję Boga. „Boże, pozwól mi poznać, kim jestem”. Kiedy docieramy do czarnego punktu przepełnionego bólem, musimy zejść głębiej, a nie zatrzymywać się tam. Wszyscy święci w historii wchodzili w tę ciemną noc, ale przeszli przez nią i z niej wyszli.#Ślady