
Przyszłość to obietnica
Ulotka studentów z Ruchu CL po aktach przemocy, do których doszło w Mediolanie w weekend 17 października. „Chcielibyśmy potraktować tych młodych ludzi poważnie (...) i zapytać: czy naprawdę tego właśnie szukasz?”W ostatnich dniach pojawiło się wiele komentarzy próbujących rozszyfrować wydarzenia, których widok nas zranił: młodzież znacznie młodsza od nas, niektórzy nawet dwunastolatkowie, rozbijali witryny sklepowe i wdawali się w starcia z policją na Piazza Duomo w Mediolanie. Wskazano na czynniki socjologiczne (marginalizacja drugiego pokolenia imigrantów), polityczne (sprzeciw wobec rządu), ekonomiczne (wysokie ceny), pedagogiczne (brak wsparcia ze strony rodziny i szkoły); niektórzy mówili nawet o aspektach fizjologicznych (rozwój płata czołowego mózgu miałby uniemożliwiać nastolatkom odpowiednią świadomość konsekwencji własnych działań). Wszystkie te elementy są rzeczywiste i wzajemnie się przeplatają. Jednak żaden z nich nie okazał się wyczerpującym wyjaśnieniem wybuchu przemocy.
Na ulice wyszły setki osób, ale nie wyrażały one wspólnego stanowiska ani nie budowały wspólnej narracji: każdy z nich był tam, próbując w naiwny i w gruncie rzeczy desperacki sposób zaznaczyć swoją obecność choćby przez chwilę, nawet kosztem wyrządzenia krzywdy. Tak jak w tekstach modnych obecnie piosenek rapowych, które w miniony weekend na kilka godzin stały się rzeczywistością; niektórzy piosenkarze nie omieszkali tego zauważyć.
Nie znamy życia tych młodych ludzi, ale musimy dostrzec zło ich czynów, nie twierdząc jednak, że to wystarczy, by określić, kim są. Mieli zakryte twarze; chcielibyśmy móc je zobaczyć. Chcielibyśmy potraktować tych młodych ludzi poważnie, móc spojrzeć im w oczy i zapytać każdego z nich: czy naprawdę tego właśnie szukasz?
W Paryżu, przed tysiącami młodych – i nie tak młodych – ludzi, którzy w milczeniu zgromadzili się na Placu Zgody, by wysłuchać jego słów, papież powiedział: „Trzeba przyznać, że tutaj, na ziemi, nic nigdy nie jest w stanie w pełni nas zaspokoić. Kiedy wydaje nam się, że nasze wysiłki wreszcie dobiegły końca i zostaliśmy za nie wynagrodzeni, bardzo często ponownie pojawia się wewnętrzna pustka, jeszcze głębsza. Wtedy, by ją wypełnić, może się zdarzyć, że szukamy nowych przyjemności, pragniemy posiadać nowe rzeczy, robimy wszystko, by się „dobrze bawić”, byle tylko nie odczuwać tego wewnętrznego niepokoju!» (Leon XIV, homilia na Placu Zgody, 26 września 2026 r.).
Uderzająca była dla nas różnica między tymi dwoma placami. Młodzież, która przyszła na spotkanie z papieżem, nie miała problemu z tym, by zostać wysłuchaną: „Szukali kogoś, kogo mogliby wysłuchać. Kogoś, kto przemawiałby do nich z autorytetem o życiu, śmierci i nadziei. Prawdziwe wyzwanie polega właśnie na tym: na udzielaniu odpowiedzi na miarę radykalnych pytań, nawet jeśli są one nieświadome lub niedojrzałe” (E. Boffi, „Il bluff dell’ascolto: proviamo a dire qualcosa ai giovani”, [przyp. tłum. Bluff słuchania: spróbujmy coś powiedzieć młodym], 20 października 2026 r., Tempi.it).
W obliczu zachowań, które sprowadzają się wyłącznie do destrukcji i przemocy, nie wyrażając przy tym żadnego prawdziwego pytania, wydaje nam się, że dostrzegamy pewną formę ukrytego nihilizmu. Tak więc, patrząc na tych młodych ludzi, którzy mają takie same twarze jak my, zadajemy sobie pytanie: czy jest coś, dla czego warto żyć i budować? To pytanie, które nas łączy i z którym pragniemy zmierzyć się razem.
Zdarzyło się nam spotkać nowe twarze, grupę, w której możemy doświadczyć prawdziwej, pięknej odpowiedzi, godnej tego pytania. Na Meetingu w Rimini Leon XIV powiedział nam, że „przyszłość jest obietnicą, a nie zagrożeniem” (Leon XIV, Przemówienie do uczestników Spotkania na rzecz przyjaźni między narodami, 22 sierpnia 2026 r.). Pragniemy „zachować otwarte serce”, jak zachęca nas do tego Papież, i zaprosić wszystkich, by wraz z nami zweryfikowali tę obietnicę.