Fot. Natalia Greszta

NEW YORK ENCOUNTER. Wydarzenie, które budzi człowieczeństwo i rozpala nadzieję

Propozycja rzucona przy stole. Wrażenia z Nowego Jorku i spotkania
Miłosz Greszta

Nowy Jork to miasto, które działa prawie na każdego człowieka jak magnes. Gdy mówisz komuś „jadę do Nowego Jorku” lub „byłem w Nowym Jorku” słyszysz „Wow, ale super!”. Od kilku lat planowaliśmy rodzinny wypad do USA i niekończenie ze względu na sam Nowy Jork, jednak zawsze albo brakowało czasu, albo pieniędzy, albo jednego i drugiego. Gdy w wakacje zeszłego roku Adrian rzucił przy stole propozycję, by razem w grupie przyjaciół wybrać się na New York Encounter, powiedziałem sobie „Tak! To jest ten moment, jedziemy!”. Z planowaniem naszej podróży było wiele przygód, najpierw Natalia nie miała biletu z uwagi na nieznane terminy sesji na uniwersytecie (Natalia zdecydowała się podjąć dodatkowe studia, aby zostać nauczycielką i uczyć dzieci i młodzież), potem bilet kupiła, ale do końca nie była pewna czy zaliczy sesję. Koniec końców, ostatni egzamin zdała w ostatnim możliwym terminie przed wylotem i szczęśliwe razem z naszymi córkami Weroniką i Marysią wybraliśmy się w podróż. 

Razem z Rosę, rzy podpisywaniu książki Davide Perillo pt. „Your names are written in Heaven, The World of Rose Busingye”. Fot. Natalia Greszta

Wcześniej, jeszcze w październiku, Adrian zasugerował, abyśmy dali znać wszystkim w Polsce, że jest taka inicjatywa i że może ktoś do nas dołączy. I rzeczywiście, po wysłaniu komunikatu zgłosił się Piotr, nasz przyjaciel z grupy Bractwa, razem z czternastoletnim wnukiem Pawłem. Piotr nie zna języka angielskiego, ale zawsze był otwarty na propozycje Ruchu lub przyjaciół z Ruchu. Mówiąc inaczej, zawsze jest gotowy, aby odpowiedzieć na propozycję, co – jak nam tłumaczył – dla niego jest pozytywną odpowiedzią, jest tym „tak” wobec okoliczności, które mu się wydarzają. Od początku naszą kilkunastoosobową grupę z Polski wspierali nasi przyjaciele z CL w Nowym Jorku, organizując nam noclegi i wspierając informacyjnie w każdym detalu. 

Nowy Jork jest miastem, które żyje niezwykle dynamicznie, w trybie 24/7. Wydaje się, że prawie nie zasypia, nie odpoczywa. Kierowca taksówki, który wiózł nas z portu lotniczego JFK do hotelu na Manhattanie, pochodził z Algierii. Mówił trochę po angielsku, opowiedział nam, że żyje w ciągłym stresie, pracuje 7 dni w tygodniu, jedynie w piątek krócej. Wtedy tylko ma czas na odpoczynek. Koszt wynajęcia małego mieszkania w Nowym Jorku jest bardzo duży, tygodniowa opłata za leasing auta-taksówki to kwota półtora razy większa niż miesięczny czynsz za mieszkanie. Ostatecznie, zaoszczędzić da się niewiele, a w rodzinnej Algierii czeka żona i dzieci. Chce przepracować jeszcze rok i wrócić do siebie. Podobne kontrasty widać w zasadzie wszędzie: z jednej strony drapacze chmur i centra finansowe, słynny Hotel Plaza i Piąta Avenue z najdroższymi butikami i domami mody, a także… koczowiskami bezdomnych. Spaceruje się w hałasie ruchu ulicznego i nierzadkich syren ambulansów czy wozów straży pożarnej. Trochę oddechu można złapać w Central Park, gdzie w okolicy MET (Metropolitan Museum of Art), które posiada imponujące kolekcje sztuki z całego świata, przypadkowo natknęliśmy się na pomnik króla Władysława Jagiełły z inskrypcją „Król Jagiełło, Król Polski, Wielki Książę Litewski, założyciel wolnego związku ludów Europy środkowo-wschodniej, zwycięzca nad krzyżackimi najeźdźcami pod Grunwaldem, 15 lipca 1410”. Obok była zwykła górka, gdzie młodzież zjeżdżała na „czym się da”, a w warstwie śniegu zalegającego na trawnikach, wiewiórki drążyły małe tunele. Teren Central Parku, gdyby był działką ziemi pod zabudowę deweloperską, wyceniony jest na kwotę pomiędzy 36 a 500 miliardów dolarów. 

Pamiętam, że wielkie wrażenie zrobił na mnie The Brooklyn Bridge, łączący Manhattan z Brooklynem ponad rzeką The East River. Ta wspaniała konstrukcja inżynierska z roku 1860 (w Polsce czas Powstania Styczniowego) ma osobne pomosty dla ruchu samochodowego, a środkiem biegnie szeroka kładka, po której codziennie przechodzą tysiące mieszkańców i turystów. Przez tę właśnie kładkę wiedzie trasa Drogi Krzyżowej, którą co roku, w Wielkim Poście, organizują nasi przyjaciele z CL z Nowego Jorku. Z uwagi na popularność tego miejsca, wyobrażam sobie, że ta Droga Krzyżowa musi być wydarzeniem tak spektakularnym jak przejmującym.

Po kilku dniach intensywnego zwiedzania miasta rozpoczął się New York Encounter. Jego tytuł „Gdzie «wszystko na ciebie czeka»” (David Whyte) i tekst wprowadzający, przygotowany także w formie teledysku, zafascynował mnie jeszcze w Polsce, chciałbym zacytować jego treść (tłumaczenie autora tekstu): 

Zmiana unosi się w powietrzu. Przez dekady wielu wierzyło, że powszechny dobrobyt można osiągnąć wyłącznie poprzez wzrost gospodarczy, otwarte granice i innowacje technologiczne. Dziś ta wiara słabnie. W reakcji na to niektórzy wycofali się w stronę nacjonalizmu, odrzucając wolny handel i imigrację. Inni zaczęli domagać się bezpieczeństwa ekonomicznego i sprawiedliwości. Jeszcze inni podwoili wysiłki w obszarze technologii, aby przekształcić edukację i rynek pracy.

Zrozumienie tego, co się dzieje, zajmie trochę czasu. Jednak w niepewności tej chwili jedno staje się jasne. W świecie odizolowanych, globalnych konsumentów na nowo ujawnia się podstawowy wymiar ludzkiej natury: głęboka potrzeba przynależności do miejsc. Lecz nie każde miejsce daje to, za czym tęskni nasze serce.
Potrzebujemy miejsca zamieszkania, a nie schronienia, gdzie życie i świat są nasycone sensem, gdzie poszukuje się prawdy i doświadcza przebaczenia. Miejsca, gdzie wolność kwitnie w przyjaźni, a nie w autonomii; gdzie tożsamość jest odkrywana, a nie fabrykowana; gdzie godność jest oczywistością, a nie celem. Kiedy znajdujemy takie miejsce, wzrastamy w pewności siebie i otwartości na innych. Jest ono prawdziwym domem, gdzie wszystko na nas czeka.
„ (...) ogień płonie, a drzwi stoją otworem. Jest chleb i odzienie, ogień i woda oraz wszystkie misteria i tajemnice miłości. Jest odpoczynek dla zmęczonych stóp na wyściełanej podłodze i dla wygłodniałych serc w czystych twarzach, daleko, na krańcu świata, w domu, w którym się urodziłem”.

— G. K. Chesterton


Widok w kierunku dolnego Manhattanu: po środku The Empire State Building

Zderzenie... Jak to jest możliwe, że widzisz potęgę ludzkiej sprawczości, drapacze chmur z biurami, bankami, centrami medialnymi, ikony sprawności finansowej, technologicznej i organizacyjnej, takie jak Empire State Building czy The Rockefeller Center z telewizją NBC, wybudowane w latach 30. XX wieku, w tempie niemożliwym do osiągnięcia w dzisiejszych czasach, a jednak serce mówi ci: to nie do tych miejsc chcę przynależeć. To znamienne, jak zauważył nasz przyjaciel Berna, że Rockefeller nad wejściem do swojego wieżowca „The Rock” umieścił napis „Wisdom and Knowledge shall be the stability of thy Times” (Mądrość i Wiedza będą podstawą stabilności twoich Czasów), jakby zapominając, że budował swój ‘pomnik’ obok katedry św. Patryka, znajdującej się przy Piątej Alei. Katedry, która jest znakiem, a raczej mieszkaniem Tego, który jest źródłem wszelkiej mądrości, wiedzy, ale także miłości. Człowiek musi wybrać, czy zdaje się na własną, ludzką miarę, czy na miarę nieskończoną, doskonałą i życiodajną.

Fakt, że wydarzenie takie jak New York Encounter proponowane jest w centrum Manhattanu jest wielkim znakiem, że sercu człowieka nie wystarcza ‚ludzka’ potęga, że potrzeba raczej, albo oprócz tego, co człowiek potrafi wytworzyć, miejsca, do którego chce się przynależeć z pewnością, nadzieją i pokojem. Spotkanie takie jak NYE jest także nadzieją, dla tych, którzy tam (i nie tylko tam) mieszkają i pracują, czego dowodem były rozmowy z osobami stamtąd, niekoniecznie należącymi do Ruchu.

Jeśli chodzi o proponowane spotkania w czasie NYE, chciałbym zwrócić uwagę na cztery z nich. Wszystkie z niżej wymienionych dostępne są na oficjalnej stronie w postaci nagrań (https://www.newyorkencounter.org).

Płaskorzeźba i napis nad głównym wejściem do „The Rockefeller Centre”: „Mądrość i wiedza będą podstawą stabilności twoich czasów''

W tytułowym spotkaniu: „Everything is waiting for you (David Whyte)” („Wszystko na ciebie czeka”), wziął udział irlandzki pisarz Colum McCann, który zaznaczył, że na pewno podstawowym pragnieniem człowieka jest posiadanie miejsca, do którego może przynależeć. A także, że to miejsce powinno oferować umiejętność słuchania innych, okazywania sympatii i próby zrozumienia siebie nawzajem. Tymczasem człowiek dzisiejszych czasów nie potrafi oprzeć się narcystycznej potrzeby posiadania racji. Wykorzystujemy nasze historie, aby wygrać bitwę: „Ja mam rację, ty się mylisz!”. Czy nie byłoby wspaniale, gdybyśmy potrafili powiedzieć „Tym masz rację, ja się mylę!”? Albo po prostu „Nie wiem”?. Colum opowiedział także o tym jak w 2015 spotkał Izraelczyka i Palestyńczyka, obaj stracili w wojnie swoje córki. Razem zdecydowali się użyć siły swojego smutku, aby podróżować po całym świecie i opowiadać historię o córkach. W pewnym sensie jak Szeherezada, aby mogły nadał być żywe w tych opowieściach. Ale także, aby podtrzymywać żywą perspektywę pokoju i aby przekraczyć granice i dotrzeć do miejsc, gdzie nie powinni być. Aby stawać się biblijnym Samarytaninem w sensie moralnym, czyli jako Izraelczyk Palestyńczyk mogliby sobie powiedzieć, że nie muszą się kochać, że nawet nie muszą się lubić, (choć czy nie byłoby lepiej by jednak mogli?), ale koniecznie muszą nawzajem się zrozumieć! Ponieważ, gdy nie będziemy chcieli rozmieć jeden drugiego, będziemy skazani na zagładę. Należą do organizacji „The Parents’ Circle’, jedynej na świecie, która nie chce się rozrastać, ponieważ gromadzi rodziców, którzy stracili swoje dzieci. Zrzesza ponad 800 rodziców z Paletyny i Izreala, a ich przynależność istnieje w historiach ich samych, a także i historiach innych i wierzą, że to jest siła, dzięki, której spotykają się i są razem.

Kolejnym gościem (w formule wideo) był kardynał Pierbattista Pizzaballa, Patriarcha Jerozolimy, który jest żywym świadkiem obecności i trwania chrześcijan w Ziemi Świętej i w strefie Gazy mimo bombardowań i ciągłych napięć. Mówił o prawdziwym problemie postrzegania przynależności w tamtych kulturach. W tamtej tradycji ‘ja’ należę do ziemi, a ziemia należy do mnie, nie do ciebie ani nikogo innego. Tymczasem, łaską chrześcijan jest możliwość przynależenia do Chrystusa, wtedy jesteśmy prawdziwie wolni. I nawet granica państwa, która wyznacza obszary naszych tradycji i kultur przestaje być barierą, tak jak jest obecnie w Ziemi Świętej. Więc najważniejsze pytanie jakie należy sobie zadać brzmi: „Do kogo ja przynależę?”.

Spotkanie „A Home in the Storm” z Biskupem Charkowa Pawłem Honczarukiem i ks. Wojciechem Stasiewiczem, dyrektorem Caritas-Spes Diecezji Charków-Zaporoże. Spotkanie tłumaczyli Ewa Chruściel i Marek Basik (obecny na zdjęciu przy stole)

W sobotnie przedpołudnie odbyło się spotkanie pt. „A home in the storm” („Dom podczas burzy”), z udziałem biskupa Charkowa Pawła Honczaruka i ks. Wojciecha Stasiewicza, dyrektora „Caritas-Spes” diecezji Charków-Zaporoże. Tu ponownie uczestnicy NYE mogli usłyszeć, tym razem w języku polskim (sic!), przejmujące świadectwa obecności i życia pełnią, mimo spadających bomb i pocisków, ze świadomością, że życie do nich nie należy i może być im odebrane w każdej chwili. W obliczu tragedii tak wielu przychodzących po pomoc, niejednokrotnie jedyną rzeczą, która okazywała się najbardziej potrzebna, było wysłuchanie ich historii i dzielenie z nimi ich bólu.
Spotkanie „A Fact in History” („Fakt w historii”), ze wstępem Davide Prosperiego, przewodniczącego Bractwa Comunione e Liberazione, było prezentacją najnowszej anglojęzycznej edycji książki księdza Luigiego Giussaniego, pt. U źródeł chrześcijańskiego roszczenia. Dyskusja z udziałem Johna Haldane`a, przewodniczącego Królewskiego Instytutu Filozofii, emerytowanego profesora Uniwersytetu św. Andrzeja w Wielkiej Brytanii, Cyrila O`Regana, profesora teologii na Uniwersytecie Notre Dame, Ruth Okediji, profesora prawa na Uniwersytecie Harvarda, moderowana była przez kardynała Christopha Pierre`a, nuncjusza papieskiego w Stanach Zjednoczonych.
Niezapomnianym spotkaniem, do którego obejrzenia zachęcam wszystkich, choć przede wszystkim młodych (licealistów i studentów) było „Time and the Temple” („Czas i świątynia”) z udziałem ojca Mauro Leporiego, opata generalnego zakonu cystersów oraz uczniów liceum z Atchison w stanie Kansas, zaangażowanych w wystawę „Cry Out to Him Who Is Now” („Wołajcie do Tego, który jest teraz”), moderowaną przez Aarona Richesa, profesora teologii w Benedictine College. Jedno z pytań młodych dotyczyło strachu przed śmiercią. Ojciec Lepori z pełną empatią wobec młodych stwierdził, że to naturalne, że odczuwa się strach przed śmiercią. Odwrócił jednak problem stwierdzając, że dla młodych w dzisiejszych czasach o wiele bardziej ważnym niż strach przed śmiercią jest inny strach: strach przed życiem, i to aby nie bać się żyć z Chrystusem i dla Chrystusa. Pytał: jak wielu waszych przyjaciół na całym świecie obawia się życia? Żyjemy w kulturze, społeczności, która obawia się śmierci, ale nie kocha życia (aborcja, eutanazja, etc.). Tymczasem, my mamy tą łaskę, aby ofiarować, oddać nasze życie Chrystusowi. A kto oddaje swe życie, nie musi obawiać się śmierci, bo będzie ona upragnionym momentem spotkania z Nim i poznania Go.

„Time and the Temple” - spotkanie z o. Leporim I młodzieżą z GS z Atchison w stanie Kansas

Podsumowanie tych wszystkich wydarzeń świetnie pokazuje opis książki pt. L’incontro che naccende la speranza [Spotkanie, które rozpala nadzieję], która niedługo ukaże się w przekładzie na język polski: „Ksiądz Giussani dostrzega powszechną postawę w społeczeństwie: strach przed własnym człowieczeństwem, związany z niepewnością co do spełnienia własnych podstawowych potrzeb. Dostrzega pojawienie się niepokojącego skupienia się na celach bardziej materialnych, natychmiastowych, namacalnych. Ten strach sprawia, że ludzie podchodzą sceptycznie do ideałów i głębi własnych pragnień. W ten sposób wydaje się, że jesteśmy realistami i konkretnymi ludźmi, nie zwracając już uwagi na powołanie do pełni, do której jest wezwane ‘ja’. Oto rozgrywa się „bankructwo człowieka”, jak określa to Giussani, który (…) proponuje odwrócenie perspektywy: wygasłe, zatarte, stłumione potrzeby serca ożywają tylko dzięki wydarzeniu, czemuś, co się dzieje, spotkaniu z Nim.
Takie jest chrześcijaństwo w świecie: spotkanie z Tajemnicą, która stała się ciałem, obecną dzisiaj w społeczności Kościoła. Spotkanie, które zmienia całe życie, wywraca do góry nogami naukę, doskonali uczucia, zmienia pracę. Wydarzenie, które budzi człowieczeństwo i rozpala nadzieję” (cytat za: https://www.clonline.org/it/pubblicazioni/libri/lincontro-che-accende-la-speranza; tłumaczenie autora).

Tegoroczny New York Encounter był dla mnie takim właśnie spotkaniem!

Msza św. Pod przewodnictwem Timothy Daltona, emerytowanego Biskupa Nowego Yorku